Dzień matki obchodzę codziennie

Dzień matki obchodzę codziennie

W kalendarzu wytłuszczonym drukiem zaznaczone…26 maja…dzień matki. Święto bardzo znane i powszechnie obchodzone. Tego dnia podobnie jak w dzień kobiet wiele pań chodzi po ulicach z kwiatami. W kwiaciarniach i cukierniach dostrzegamy ogromne kolejki. Dzieci w przedszkolach rysują laurki, w szkołach organizują przedstawienia. A ja…nie zwracam na to uwagi ponieważ, dzień matki obchodzę codziennie.

Dzień matki zawsze był dla mnie dniem wyjątkowym. Pamiętam jak od najmłodszych lat przygotowywałam dla mamy laurki i inne niespodzianki. Kiedy dorastałam, wraz ze mną dorastała też świadomość i dostojność tego święta. Mama zawsze była dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Była wzorem do naśladowania. Oazą spokoju i cierpliwości. Nigdy nie krzyczała, nawet chyba nie potrafiła mówić z podniesionym głosem

. Zawsze chciałam być taka jak ona. To właśnie mama nauczyła mnie kochać, szanować, być wrażliwą i otwartą na drugiego człowieka. Zawsze czułam jej bliskość i obecność. Przeszłyśmy razem wiele trudnych momentów. Było wiele historii, które sprawiły, że nasza więź się zacieśniła do granic możliwości. Od zawsze powierzałam jej wszystkie sekrety, bo nigdy nie miałam przed nią tajemnic. Tak mnie wychowała. W szczerości i prawdzie. Zawsze powtarzała, że niezależnie od tego co mnie w życiu spotka prawda popłaca, i mówienie o niej nawet w ogromnych tarapatach jest lepsze niż jej ukrywanie. Zawsze była mi bardzo bliska…czasami nawet mój mąż bywał o nią zazdrosny. Dzisiaj mamo chce Ci za to podziękować…za to jak mnie wychowałaś i za to co udało Ci się stworzyć. Jestem z Ciebie dumna i życzę sobie z całego serca aby moje dzieci zawsze kochały mnie tak mocno, jak kocham Cię ja.

DLA MNIE

Dzień matki zyskał inny wymiar, w momencie kiedy sama nią zostałam. Udało się urzeczywistnić moje największe marzenie. Marzenie na które tak długo czekałam i którego tak bardzo pragnęłam. Wiele spraw wydawało mi się bardzo oczywistych, z wieloma musiałam się trochę natrudzić, inne przychodziły same bardzo naturalnie. Miałam dobre wzorce. Kochającą się rodzinę, wspaniałych dziadków oraz rodziców u mego boku, czekających w gotowości na mój znak. Próbę generalną zaliczyłam 11 lat temu, kiedy na świat przyszedł mój chrześniak. Ja, taka młódka na sali porodowej przecinam mu pępowinę ze łzami w oczach i  rękoma trzęsącymi się jak galareta. Dałam radę. Wtedy byłam dumna z siebie, dzisiaj dumna jestem z niego. Powinnam znowu podziękować jego rodzicom, za to, że obdarzyli mnie tak wielkim zaufaniem, że powierzyli mi tak odpowiedzialną rolę. Za to, że mogę uczestniczyć w jego życiu.

Pojawienie się F. w moim życiu było przełomem. Mimo młodego wieku, bardzo pragnęłam mieć swoje „prawdziwe” dziecko. Najlepiej dwoje. On w czepku urodzony od pierwszych chwil życia był dla całej rodziny wyjątkowy. Dla mnie szczególnie. To bardzo mądry chłopiec. Wiecie co mi powiedział kiedy powiedziałam mu, że w moim brzuszku mieszka Gabrysia?? Powiedział : Madzia, po co Ci dzieci, przecież masz mnie. 6 letni chłopiec. Dzisiaj jest już małym młodzieńcem, szefem tej naszej rodzinnej bandy, którą co jakiś czas zasila nowy członek.

Od prawie 4 lat obchodzę dzień matki codziennie. Codziennie staram się znaleźć choćby jeden pozytyw, aby ten dzień świętować. Bo to wcale nie chodzi o kwiaty, o drogie prezenty. Przecież je dostajemy również w ciągu roku. Dla mnie ważny jest czas…ta chwila kiedy możemy spokojnie usiąść do stołu i porozmawiać, zjeść wszyscy wspólnie choćby jeden posiłek, pójść na rodzinny spacer czy znaleźć czas na wspólną zabawę. Ważne jest, aby umieć docenić to co się ma. Nawet w natłoku pracy i obowiązków. Dla mnie najcenniejsze jest to, jak każdego dnia córka mówi mi jak bardzo mnie kocha. Czasami nie konwencjonalnie, na swój sposób. Jest moją małą przylepką. Wrażliwa z silnym charakterem. Mieszanka wybuchowa. Moja. Każdego dnia inna. Codziennie organizuje przyjęcie na niby, robi piknik i buduje dla mnie tort urodzinowy z klocków Lego. Czyż nie jest pięknie? :) Syn jest zupełnie inny. Jeszcze mamy czas, aby przekonać się co będzie wywijał. Śmieszek i rozrabiaka w jednym. Wszędzie go pełno. Mój mały ślimak pełzający po domu z zamontowanym silnikiem turbo. Aktualnie jest na etapie płaczu kiedy ,wychodzę z pokoju. Czekam na ten dzień kiedy świadomie powie mama, bo świadome uśmiechy powalają mnie z nóg. JESTEM SZCZĘŚLIWA BO JESTEM MAMĄ. Róbmy z małych rzeczy wielkie cuda. 

Bo niesamowitą sztuką jest, aby uczynić z krojenia zwykłego chleba, krojenie tortu urodzinowego. Takie mam właśnie największe marzenie, aby celebrować małe rzeczy, aby stworzyć taki dom, aby każdy chciał do niego wracać. Żeby był przepełniony miłością i był otwarty dla wszystkich. 

Wam mamusie też tego życzę …Wszystkiego najlepszego z okazji naszego święta.

by Magda Korzeniowska



1 thought on “Dzień matki obchodzę codziennie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *