Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Lubicie powroty? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Do czego i dla kogo lubimy wracać? Myślę, że każdy z nas odbiera to inaczej. Często się mówi, że coś się kończy, coś się zaczyna. Ale nie zawsze jest to właściwe i czasami nie mamy na to wpływu. Wczoraj naszła mnie pewna refleksja, którą podzielę się z Wami. I nie jest ona spowodowana początkiem jesieni tylko tym, że już niebawem będę musiała zmienić swoje dotychczasowe życie. Wielkimi krokami zbliża się bowiem : Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej? Jak mam sobie zorganizować to wszystko? Przede wszystkim jak poukładać w głowie ? Po pierwsze muszę sobie odpowiedzieć na pytanie : Czy jestem gotowa na powrót do pracy? 

Zacznę od tego, że generalnie to ja uwielbiam powroty. Powroty do wspomnień z dzieciństwa nie tylko cieszą moje uszy, ale głównie radość z tego okresu rozgrzewa moje serce. Powroty do domu….są bez porównania. Bo dom to miejsce gdzie rodzi się rodzina. Niezależnie gdzie on będzie najważniejsze jest to, że będziemy w nim razem. Lubię wracać do wielu wydarzeń ze swojego życia, choć nie zawsze były one kolorowe. Ale dały mi niezłą szkołę i nauczyły patrzeć na świat, a przede wszystkim na ludzi. Wiecie, że ja nawet do swojego męża wracałam dwa razy kiedy byliśmy jeszcze parą licealną? A może to on wracał do mnie? Tak czy inaczej na dobre nam to wyszło. Kiedy patrzę na Gabrysię, na to jak zmienia się każdego dnia, jak z małego mojego żółwika wyrasta mądra i wrażliwa dziewczynka …zastanawiam się kiedy to wszystko się wydarzyło? Kiedy ona tak urosła i dojrzała? Kiedy minęły te 4 lata? I dlaczego ten czas tak szybko płynie? A może czas się nie spieszy, tylko my nie nadążamy?

To właśnie czas jest odpowiedzialny za te wszystkie życiowe zmiany. To on sprawia, że tęsknimy za tym czego nie mamy, mieć nie możemy i nie będziemy, ale przede wszystkim za tym czego nie widzimy, albo co przeminęło. Powroty dzielą się również na te mniej przyjemne dla nas. Dla mnie traumą jest każdy powrót do gabinetu stomatologicznego oraz codzienne czesanie włosów Gabrysi. Nie specjalnie cieszy mnie również myśl o powrocie do pracy. Dlaczego? Przecież to cudowne uczucie ”uwolnić się od dzieci” i wyjść na trochę do ludzi. Oczywiście zgadzam się z tym, że na trochę i to nawet dość szybko, krótko po porodzie  każda mama powinna czasami odświeżyć umysł i zresetować głowę. Wierzcie mi, że to nie jest złe. To całkowicie normalne i zdrowe podejście. Ale do pracy na pełen etat? Zostawić malucha na 10 godzin? Ja jeszcze nie uporządkowałam sobie tego w głowie. Jakoś trudno by mi było oddać  13 miesięcznego synka do żłobka. Ale co jeśli rodzice nie mają innego wyboru? Dlaczego tak to właśnie jest, że wszystko jest takie nie przemyślane i bezsensowne? Uważam, że pierwsze 3 lata życia dziecka są dla jego rozwoju najważniejsze. Uważam, że to czas dla rodzica i dziecka. Czas na to, aby móc się nacieszyć jego bezradnością , aby towarzyszyć mu w kolejnych etapach jego rozwoju. Nie zrozumcie mnie źle….

Nie chodzi mi oto, że każda mama powinna być z dziećmi w domu rezygnując jednocześnie z siebie. Ale o to, aby mieć wybór. Pamiętajmy, że są kobiety które dobrze się czują w tej roli, ale i takie które na samą myśl pozostaniu w domu z dziećmi popadają w depresję. Zatem jak znaleźć kompromis i wyjście z sytuacji? Nie mam pojęcia. Powiem Wam szczerze….przed urodzeniem Bambusia pracowałam dla dużej sieciowej marki odzieżowej. Praca jak praca….Przecież w dzisiejszych czasach tylko najwięksi szczęściarze pracują w swoich wymarzonych zawodach, które są ich pasją i oddają się im bez reszty. No ale, prace się szanuję i jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Najważniejsze, to znaleźć pozytywne strony. I ze mną właśnie tak było. Trochę kontrowersyjnie, trochę może nawet za bardzo chciałam, ale ambicje miałam spore. Dzisiaj po prawie 20 miesiącach wszystko się zmieniło i przewartościowało. To już chyba nie dla mnie ten wyścig szczurów, ten stres i wieczna walka z samą sobą. Z jednej strony marzę o tym , aby wyjść do świata i zmienić otoczenie. Marzę o tym, aby na chwilę zostawić pampersy i to co dzieje się w domu. Ale z drugiej wiem, że po tygodniu będę za tym tęsknić. Boję się, że coś mnie ominie, że czegoś nie zobaczę , nie usłyszę. Koniec macierzyńskiego oznacza koniec świata? W pewnym sensie tak. 

Pobudka 6-30. Jeszcze chwila mija zanim wstanę z łóżka. Potem szybka kawa i śniadanie. 5 -minutowy makijaż który dokończę w tramwaju i lecę….Lecę do ludzi, zmieniam otoczenie i zostawiam pampersy. Wracam do ciężkich rozmów z klientami, do kompromisów ze współpracownikami i do bólu kręgosłupa. Mija moja 8 godzinna warta na posterunku i znowu wracam. Jest ok godz. 18-tej kiedy wkładam klucz do zamka. Na widok dzieci kręci mi się łezka w oku. Biegną i radośnie krzyczą ma……ma……ma……..ma.  A ja nie mam siły na nic. Nie mam już czasu, żeby wyjść z nimi na spacer . Zostaje nam wspólna kolacja i bajka na dobranoc. Jestem rozczarowana. Wiem, że życie tak wygląda w niejednym domu. Ja nad tym ubolewam, pomimo iż często mam chwile zwątpienia. Mój urlop macierzyński kończy się lada moment i lada moment zmieni się moje życie. Czy na lepsze? Mam nadzieję, że tak . Liczę na to, że uda mi się znaleźć wyjście z tej sytuacji. Tak bardzo bym chciała móc pracować, realizując siebie i swoje pomysły a jednocześnie mieć czas na dom i rodzinę. Na to, aby celebrować wspólne niedzielne śniadania i czas z bliskimi. 

Dla mnie czas spędzony z dziećmi to czas bezcenny….nie podlega on żadnym negocjacjom i licytacjom….Każdy rodzic powinien go doceniać i czerpać z niego jak najwięcej….każdego dnia.

A jak wyglądały Wasze powroty do pracy? Jak zniosłyście wielogodzinną rozłąkę z dziećmi? Czy udało Wam się w pełni realizować w pracy i w domu? 

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Przy okazji tej refleksji zapraszam Was do obejrzenia naszych ostatnich jesiennych kadrów. Martina dziękuję bardzo za pomoc przy realizacji zdjęć

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

page

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?

 

by Magda Korzeniowska



2 thoughts on “Koniec urlopu macierzyńskiego i co dalej?”

  • Zdecydowanie mnie też martwi ten etap, a raczej jego zakończenie. Nie chce zostawiać dziecka beze mnie. Sama się do niego przywiązałam i mi ciężko nawet o tym myśleć

    • Całkowicie Cię rozumiem. Choć czasami nie warto martwić się na zapas. Ja mam jeszcze 2,5 miesiąca na podjęcie decyzji, ale wiem że łatwo nie będzie. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *