Jak pogodzić karmienie piersią z powrotem do pracy

Jak pogodzić karmienie piersią z powrotem do pracy

Kiedy kobieta zostaje mamą nie zawsze czuje potrzebę karmienia piersią lub z innych powodów nie może tego robić.  Ale są też mamy, które nie widzą innej opcji karmienia swojego dziecka i do tej właśnie grupy zaliczam się ja.  Przygoda z karmieniem naturalnym nie zawsze rozpoczyna się kolorowo. Nie każdej z nas przychodzi to łatwo. Choć pozwolę sobie twierdzić i bronić tezy, że poniekąd rodzi się to wszystko w głowie i od nas samych zależy jak to wykorzystamy. Nie jestem specem w tej dziedzinie, ale pozwolę sobie opowiedzieć z własnego doświadczenia jak to było w moim przypadku. Jakie popełniłam błędy, abyś Ty mogła ich uniknąć. Ale przede wszystkim powiem Ci  dzisiaj : Jak pogodzić karmienie piersią z powrotem do pracy ?

W pierwszej ciąży czyli dokładnie 5 lat temu bardzo dużo czytałam i debatowałam z innymi mamami i koleżankami na temat karmienia. Pomimo tego, że każda z nas miała inne doświadczenia: mniej lub bardziej udane, ja zawsze trzymałam się swojego zdania i przekonania, że karmienie piersią to jedna z piękniejszych chwil macierzyństwa. Niestety też bardzo ulotna, bo mija zdecydowanie za szybko. Kiedy urodziła się Gabrysia naturalnym było dla mnie przystawienie jej do piersi jeszcze na sali porodowej. Nigdy nie zapomnę tej chwili, tej bliskości i jej zapachu. Dla mnie było to niezwykle ważne. Ona taka zmęczona momentalnie przestała płakać. Pewnie wypiła 1 ml mleka ale to już był mój pierwszy sukces. Kolejny nastąpił kilka godzin później, zapewne już w większej ilości co dało się odczuć poprzez pobolewanie podbrzusza. Miałam wyjątkowe szczęście, że jej odruch ssania był mocno rozwinięty a moja laktacja zadowalająca od pierwszego dnia. Nawal pokarmu spotkał mnie już w domu, dokładnie w 5 dobie. Powiem Wam, że pierwsze dwa dni były ciężkie bo nie mogłam sobie z tym poradzić. Ale wszystko się unormowało i obyło bez zapalenia piersi. Gabrysia należała do niemowląt uwielbiających  pić mamine mleko, ale miała niestety problem z odbijaniem. Wiem, że nie jest ono konieczne przy karmieniu naturalnym , ale jej ewidentnie to przeszkadzało w spokojnym śnie. Ulewała do 7 miesiąca życia, a ja wielokrotnie przeżywałam stresy związane z dietą mamy karmiącej. Eliminowałam bardzo wiele produktów w milionie kompozycji. W piątym miesiącu zaczęły wypadać mi włosy oraz strasznie łamać paznokcie. Cerę miałam szarą i zmęczoną. Bałam się jeść cokolwiek, aby jej nie zaszkodzić. Dziś wiem, że odżywianie mamy karmiącej jest szalenie ważne, i że nie ma produktów ściśle zabronionych . Wszystko odbywa się intuicyjnie na zasadzie metody prób i błędów.  Karmiłam piersią 13 miesięcy, ponieważ wtedy też wróciłam do pracy i nie potrafiłam pogodzić jednego z drugim. 

Powrót do pracy po drugiej ciąży był znacznie lepszy pod względem karmienia. Bardzo się bałam tego momentu, ale wiedziałam jak się do tego przygotować.  Wiecie jaki błąd popełniłam wcześniej ? Moje dziecko nie chciało pić nic innego poza moim mlekiem, dlatego kiedy urodził się Kacper równocześnie z piersią wprowadzałam też butelki a w późniejszym czasie kubki niekapki. To niestety częsty problem wśród mam. Gdzieś tam podświadomie boimy się odrzucenia piersi. Myślimy sobie, że jak dziecko poczuje, że z butelki leci mu łatwiej i szybciej, i że bez większego trudu się najada to nie będzie chciało naszej piersi. Wiecie co przeszłam w szpitalu i jak łzy mi płynęły kiedy musiałam podać Bambusiowi mieszankę ? To było takie niezgodne ze mną i z tym co czułam. Ale nie miałam wyjścia. On był głodny. Prawie 5 kilogramowy noworodek chce jeść , a ja po cięciu cesarskim, bez laktacji w pierwszej dobie. Horror. Wtedy przyszła położna, która mnie uspokoiła i zapewniła, że to sytuacja całkiem normalna, i że on nie wypije więcej jak 10 ml i zaśnie, a jutro będzie nowy dzień i nowe próby udanego karmienia. Oczywiście miała rację. Wypił raptem 5 – 6 ml i spał jak suseł kilka godzin. Wiedziałam, że będę karmić , to była tylko kwestia czasu. Przez pierwsze 2-3 doby przystawiałam go do piersi non stop  i tak sukcesywnie dzień po dniu było już tylko lepiej. Moja dieta była bardziej urozmaicona, bardziej zielona i znacznie pyszniejsza. Nie miałam zbyt wielu wyrzeczeń, ponieważ Kacper nie reagował z żaden sposób na rozszerzanie diety i wprowadzanie nowych produktów.  Piłam bardzo dużo wody niegazowanej, oraz herbat wspomagających laktację. Nigdy nie karmiłam go z zegarkiem w ręku. Od samego początku poświęcałam mu cała swoją uwagę i karmiłam zawsze wtedy kiedy tego chciał. Karmiłam na żądanie i do dzisiaj tak robię. W kwestii jedzenia innych produktów jest dość wybredny i raczej nie lubi nowinek, ale nie narzekam na jego brak apetytu. Mleko wielbi po stokroć i nie pogardzi nim nawet kilkanaście minut po sytym obiedzie. Jeśli jestem w domu to musi wypić chociaż kilka łyków.  Dlatego nie panikuję, kiedy zdarza mu się mniej zjeść, ponieważ wychodzę założenia, że czego nie doje to dopije.  

Nasza przygoda twa już 15 miesięcy i na razie nie zanosi się na jej szybkie zakończenie. Czasami zdarzają się gorsze chwile, i wtedy zastanawiam się jakby to było gdybym piersią nie karmiła. Zwłaszcza wtedy kiedy wracam do domu po pracy, jest późno i jestem zmęczona a synek nadrabia cały stracony dzień nie spuszczając mnie z zasięgu dotyku. Czasami potrafi leżeć przy mnie przez godzinę. Nawet kiedy nie jest już głodny, nie pije mleczka, ale mimo wszystko ma potrzebę abu czuć moją obecność, Wtedy trzyma moją pierś rączką i jak tylko próbuję się wyślizgnąć zaczyna płakać. Na całe szczęście dzieje się tak bardzo rzadko. To oczywiście reakcja całkowicie normalna. 

Tak jak wcześniej wspomniałam udało mi się wrócić do pracy i podtrzymać laktację. To kolejny mój sukces, którego Tobie również życzę. Mnie zdecydowanie pomogło :

  1. nauczenie dziecka picia z różnych butelek
  2. sporadyczne podawanie sztucznego mleka
  3. częste przystawianie do piersi
  4. karmienie nocne
  5. pomoc drugiej osoby

Ponieważ system mojej pracy rozkłada się na różne pory dnia, bywa a nawet często się zdarza, że to nie ja kładę dzieci do snu.  Dlatego dwa miesiące przed planowanym powrotem do pracy zaczęłam sporadycznie podawać Kacperkowi sztuczne mleko. Chciałam, aby znał jego smak na wypadek awaryjnych sytuacji. Picie z butelki miał opanowane i do mleka też się przyzwyczaił bez problemu. Choć czasami mam wyrzuty sumienia, to zdecydowanie bardziej cieszy mnie fakt, że mogę go jeszcze karmić, a jedna butelka sztucznego mleka raz na kilka dni nie popsuje mi tej satysfakcji.  

Dlatego droga mamo jeśli planujesz powrót do pracy nie rezygnuj z naturalnego karmienia. To wszystko da się pogodzić. Trzeba sobie to tylko odpowiednio wcześniej zaplanować. 

Jak pogodzić karmienie piersią z powrotem do pracy

by Magda Korzeniowska

 

 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *