Social media kradną nasz cenny czas.

Social media kradną nasz cenny czas.

Dokładnie pamiętam jak o tej porze, troszkę ponad 4 lata temu wylegiwałam się wieczorami w łóżku z kubkiem gorącej herbaty zagłębiając tajniki „Języka Niemowląt” Tracy Hogg. Czytałam jednym tchem z przerwami na karmienie małej Gabrysi. Wtedy nie miałam jeszcze konta na facebooku ani nie należałam do żadnej „Naszej klasy”.  Wtedy byłam jeszcze normalna. A teraz? A dzisiaj? Co się zmieniło przez ostatnie lata? Nie tylko globalnie, ale w świadomości młodych ludzi? Jedno jest pewne : Social media kradną nasz cenny czas

Przekonałam się o tym całkiem niedawno. A właściwie to sama złapałam się na tym ile czasu zajmuje mi przeglądanie stron internetowych w telefonie. Bo w moim przypadku telefon jest mi zdecydowanie bliższy niż tablet czy laptop. To przerażające. Przerażające jest też to, że coraz częściej ludzie się ze sobą w ten sposób komunikują i uważają tą tendencję za całkowicie normalną.

Ale zacznijmy od początku …. Kto z Was pamięta czasy kiedy z internetu korzystało się głównie w kawiarenkach internetowych?  Tylko nieliczni z nas mieli w domu stały dostęp do sieci i ja nie należałam do tego zacnego grona szczęśliwców. Nie należałam ponieważ nie miałam parcia ani specjalnej  potrzeby aby istnieć w wirtualnym świecie. Pierwsze konto mailowe założyłam na Wirtualnej Polsce jakieś 15 lat temu i do dzisiaj z niego korzystam. Pierwszy telefon dostałam od rodziców w liceum…Sony Ericsson…fioletowy z klapką i ekranem mniejszym od mojego małego palca. Ale jaki to był luksus móc poczuć się jak Kelly z Beverly Hills 90210 i na przerwie odbierać połączenia od przyszłego teścia. To nic, że jak dzwonił to ryczał głośniej od stada bawołów a jego wibracje dawało się odczuć z kilku metrów. Był najlepszy. Do czasu kiedy na 18 urodziny zadomowiła się u mnie czerwona Nokia ,która swoim wyglądem przypominała mały pilot do telewizora z milionem klawiszy. Ale to już był pełen wypas i full opcja. Pierwsze gry w telefonie i wyświetlacz dzięki któremu można było odczytać prawie całego smsa, nie pamiętam czy był on kolorowy ale z pewnością nowoczesny. I tak z roku na rok technologia wyprzedzała nasze oczekiwania. Z czasem pojawiały się laptopy, tablety , notebooki, smartfony i ajfony. A my wraz z tym rozwojem staliśmy się bardziej otwarci : na życie, na ludzi, na poglądy.

Bardziej podatni na przekazywane nam treści do tego stopnia, że z czasem sami zaczęliśmy pokazywać swoja prywatność. Każdy z nas zaczął kreować się na swój sposób. Zaczął tworzyć swojego Big Brothera. Kiedyś prywatność była czymś. Każdy jej chronił, bo tak nas uczono w domu. Nie mówiło się głośno o problemach i troskach. Każdy zważał na to co wychodziło z jego ust. Dzisiaj mówimy światu o wszystkim i wszystkich. O tym co jemy na śniadanie, jakich używamy szamponów do włosów, gdzie chodzimy na imprezy a nawet z kim się spotykamy. Co takiego się wydarzyło, że doszło do zbiorowej fascynacji człowieka nad człowiekiem.? Dlaczego interesujemy się tym co pokazują nam obce osoby?  W pewnym sensie możemy mówić o inspiracjach potrzebnych do tworzenia, które czerpiemy z otaczającego nas świata, ale żeby aż tak? Ciągle gdzieś zaglądamy, podglądamy, coś chwalimy lub zazdrościmy często też pragniemy i naśladujemy. Tak to się teraz wszystko kręci wokół internetu i mediów społecznościowych, które przekształciły komunikację w interaktywny dialog. Dzięki swojej wszechobecnej dostępności diametralnie zmieniły sposób komunikacji zarówno organizacji, społeczności, jak i indywidualnych użytkowników, oraz stały się naturalnym miejscem wymiany informacji.

Zacznijmy od lidera czyli… Facebooka … bo u mnie od niego przygoda się zaczęła. Kiedy to chciałam pochwalić się całemu światu o tym, że zostałam mamą. Wiecie ile czasu zajęło mi rozszyfrowanie o co w tym wszystkim chodzi? Prawdę mówiąc do dziś nie rozgryzłam wszystkich nurtujących mnie tematów. Ale dzięki niemu odzyskałam kontakty ze znajomymi z czasów szkolnych i lat dziecięcych. Kiedyś zdecydowanie bardziej byłam aktywna, dziś prowadzę blogowy funpage i na nim skupiam większość swojej uwagi .W ramach aktywności, na profilu zamieszczam  zdjęcia, filmy, lub wiadomości tekstowe, które mają na celu aktywizację fanów.

Kolejny na liście jest…. Instagram … cieszący się ogromną popularnością. Ja odkryłam go rok temu i bardzo żałuję, że tak późno. To ostatnio moje ulubione medium, któremu poświęcam najwięcej czasu. Tutaj komunikacja odbywa się za pomocą umieszczanych zdjęć, które są komentowane przez innych użytkowników serwisu. W ten sposób wchodzimy z nimi w interakcję i tworzymy przy tym swoją małą społeczność. Mnie Ig totalnie uzależnił. Szukam tam inspiracji w wielu dziedzinach. Zachwycam się talentami innych osób z całego świata. Nie odkryłam fenomenu jego tworzenia, ale śmiem przypuszczać, że to nie ilość followersów a liczba komentarzy pod zdjęciem może oznaczać czy ktoś jest zauważany i doceniany w tym środowisku. Dla mnie najważniejsze to móc porozmawiać z innymi mamami, kobietami i wymienić doświadczenia życiowe czy lepiej się poznać. To taka odskocznia od codzienności, która każdego dnia kradnie mój cenny czas. 

W śród mediów społecznościowych jest również… twitter …, który pozwala firmom na bezpośredni kontakt z fanami. Przy tworzeniu informacji możemy wykorzystać 140 znaków, co wymusza tworzenie krótkich dynamicznych informacji, które mają szansę na ściągnięcie uwagi użytkowników. Wykorzystuje się go również do wstawiania odnośników do innych portali, na których zamieszcza się pozostałą część przekazu marketingowego. Więcej Wam nie powiem, ponieważ na co dzień nie korzystam z tego urządzenia. 

Warty uwagi jest oczywiście… Pinterest ...  bazujący na zdjęciach umieszczanych przez użytkowników, którzy mają możliwość dzielenia się z innymi. Fotografie można grupować w kategoriach zainteresowań.Uwielbiam do niego zaglądać i zapisywać wnętrzarskie piny. To prawdziwa fabryka ludzkiej wyobraźni. 

Natomiast You Tube znacie chyba wszyscy? Strategia prowadzenia działań na YouTubie, skupia się na tworzeniu filmów reklamowych oraz wirusowych. Mają one za zadanie przyciągnięcie widzów, przy czym muszą być ciekawe i interesujące dla użytkownika, ponieważ ma on kontrolę nad tym co ogląda. Filmy wirusowe na pierwszym miejscu stawiają na rozbawienie lub zaciekawienie użytkownika, dopiero później na promocję marki lub produktu. Są one zazwyczaj dłuższe niż reklamy telewizyjne z racji braku ograniczenia czasowego, a wszystkie koszty ograniczają się do budżetu na stworzenie filmu. Ja zaglądam tam zawsze wtedy, kiedy szukam pomysłów kulinarnych, albo potrzebuję instruktażu meblowego, ale zdarza mi się również oglądać stare teledyski.

Od jakiegoś czasu wielką popularnością cieszą się również blogi tematyczne. Ich działalność można prowadzić w różnoraki sposób. Pierwszym jest stworzenie swojego bloga markowego, na którym opisuje się działania dotyczące marki, wstawia zdjęcia oraz filmy. W ten sposób zamieszczać można dłuższe opisy produktów oraz artykuły specjalistyczne. Drugim sposobem na wykorzystanie blogów, jest współdziałanie z blogerami, przy pomocy których organizuje się konkursy dla członków społeczności skupionych wokół ich stron internetowych. Innym typem działania jest wysyłanie swoich produktów do przetestowania i opisania, przy tego typu działaniach trzeba zwrócić uwagę że nie wszystkie opinie muszą być pozytywne.

Powiem Wam szczerze…ja wszystkiego nie ogarniam i wcale się tego nie wstydzę. Nie korzystam ze Snapchata, gadu gadu, Skype  czy WhatsAppa. Jedynym moim komunikatorem eksploatowanym na potęgę jest Messenger. Jeden ale aż do przesady. Wiecie, że ostatnio pisaliśmy do siebie z mężem z różnych pomieszczeń w domu. On szykował coś w kuchni a ja usypiałam Bambusia. Straszne to jest prawda? Kiedy jadę tramwajem 80% ludzi trzyma w ręce telefon lub tablet. Kiedyś wszyscy czytaliśmy książki i gazety albo podróżowanie umilaliśmy sobie pogawędkami z innymi pasażerami. Dziś każdy jest w swoim świecie……internetowym. Ja też do niego należę i wiem ile czasu pochłania mi buszowanie po sieci. 4 lata temu kiedy spędzałam długie godziny w bujanym fotelu rozkoszując się karmieniem córki czytałam na potęgę. Pana Grey’a w szczególności. Teraz nie mam czasu, aby dokończyć „Central Park” Guillaume Musso. Teraz kiedy karmię syna najczęściej wstawiam zdjęcia na IG, odpisuje na maile lub komentuje zdjęcia innych osób z ulubionych profili. Często też nadrabiam rozmowy telefoniczne pisząc właśnie wiadomości. Bo jak to ostatnio powiedziała moja koleżanka….co to są za dziwne czasy, że człowiek nie może się zdzwonić a gdzie tu się spotkać ? To prawda. Ciągle coś ….albo praca, albo dzieci usypiamy, karmimy albo zwyczajnie w danej chwili nie możemy rozmawiać. Szok. Ja nie wiem jak to było 30 lat temu, i jak się wtedy żyło, ale moja mama opowiada mi o tym. O spokoju, o czasie dla rodziny i przyjaciół, o braku pośpiechu.  Wszystko rozumiem i staram się iść z duchem czasu mimo swojej wielkiej podatności na ”internety” staram się również selekcjonować media w których się pojawiam. Patrząc na to wszystko zastanawiam się i nawet trochę boję o to, co będzie za kolejne 30 lat . Oby nie było jak w filmie Ex Machina, który polecam Wam obejrzeć nawet jeśli tak jak ja nie jesteście zwolennikami science-fiction. 

Zatrzymajmy się na chwilę refleksji i nie dajmy zwariować …..

by Magda Korzeniowska

 

 

 



2 thoughts on “Social media kradną nasz cenny czas.”

  • Większość z nas chyba jest uzależniona. Ja też zawsze wieczorem podczas karmienia przeglądam fb, a mój mąż przeważnie przed zaśnięciem coś tam jeszcze sprawdza. Nawet budzik ustawiamy w telefonie. Szaleństwo

    • Hehe, to coś jakby zaczerpnięte również z naszego życia. Takie właśnie nastały czasy. Za jakiś czas będą nas budziły pewnie jakieś mini roboty :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *