Na spontanie…czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie…czyli jednodniowy wypad nad morze

Bambuszkowa rodzina to szalona rodzina. Pomimo tego, że lubię mieć wszystko zaplanowane i wcześniej ustalone ( co skrzętnie zapisuje w kalendarzu bo bez niego ani rusz ), zdarza się że podejmujemy z mężem szybkie konkretne decyzje. Właściwie, głównie on jest ich inicjatorem. Kilka dni temu podczas naszego wakacyjnego pobytu w domu rodzinnym bambuszkowego taty odważyliśmy się na pewien krok. Tak na spontanie…czyli jednodniowy wypad nad morze, okazał się całkowicie możliwy do zrealizowania. Zaraz Wam opowiem jak to wszytko ogarnęliśmy z dwójką dzieci na pokładzie.  

Pewnego letniego popołudnia siedząc z mężem nad jednym z wielkopolskich jezior padło hasło: Kochanie może skoczymy jutro nad morze? Moje zdziwienie, a właściwie mina jaka mi wtedy towarzyszyła z pewnością zalicza się do tych określanych mianem bezcennych. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że to bardzo szalony pomysł, i gdyby nie dzieci to pewnie już byłabym gotowa do drogi. Potem patrząc na męża postukałam się w czoło z głupkowatą miną. Po paru następnych chwilach, a właściwie po tym jak mąż zaczął serwować mi argumenty skłaniające naszą rodzinę do wyjazdu, zaczęłam myśleć o tym pomyśle całkowicie realnie. 

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

To, co nie dawało mi spokoju to podróż, a dokładniej fakt, iż w samochodzie spędzimy pół dnia. Pewnie nie jedna z Was powie, że naraziłam swoje dzieci na wielogodzinne „cierpienie fotelikowe”. Że postąpiłam nieodpowiedzialnie. Mimo wszytko podjęłam ryzyko i nie żałuję. Moje dzieci są przyzwyczajone do podróżowania. Bardzo to lubimy i kilometry nie są nam straszne. Kacper swoją pierwszą poważną podróż zaliczył mając dwa miesiące. Jechaliśmy wtedy do Karpacza. Pomimo tego, iż 80 % osób z naszego otoczenia odradzało nam ten wyjazd, dzisiaj wspominamy podróż z uśmiechem i zadowoleniem. Wszytko przebiegło dokładnie tak jak sobie zaplanowaliśmy. Nauczeni pozytywnymi doświadczeniami zaryzykowaliśmy kolejny raz.

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Jednodniowy wypad nad morze z dwójką dzieci okazał się możliwy do zrealizowania. Argument, który mnie przekonał to kilometry dzielące nas od Bałtyku. Dokładnie mieliśmy do pokonania 150 km w jedną stronę i 250 km w drugą. Od rodziny wyjechaliśmy wczesnym rankiem, aby jak najwięcej czasu spędzić na plaży. Podróż w jedną stronę zajęła nam niecałe 2,5 godz. tak więc w Chłopach byliśmy kilka minut przed 10 rano. Zostawiliśmy samochód na parkingu strzeżonym, zabraliśmy torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami i powędrowaliśmy na plażę. Pogoda była wymarzona na plażowanie. Nasz namiocik oraz matę rozłożyliśmy tuż obok molo, ponieważ było tam sporo cienia,co pozwalało na swobodną zabawę naszych dzieci. Na plaży spędziliśmy kilka godzin. I wcale nie było to męczące. Odpowiedni podział obowiązków to połowa sukcesu takiego wyjazdu. Kiedy ja zajmowałam się dziećmi, mąż miał chwilę dla siebie aby spokojnie się wykąpać czy zwyczajnie odpocząć. Kiedy on szalał na plaży z Gabrysią ja spacerowałam leśnymi ścieżkami z bambuszkiem, któremu w nadmorskim klimacie wyjątkowo służyły drzemki. Należę do osób, które zdecydowanie nie lubią leżeć plackiem i się opalać. Jeśli chce złapać kilka promieni słońca preferuję spacery wzdłuż morza, a kiedy chwilę zrelaksować na leżaku, to najchętniej w cieniu z książką w ręce. Wiecie,że to wszystko można zrealizować w ciągu jednego dnia? Z plaży zeszliśmy ok godziny 16 i poszliśmy do samochodu aby się przebrać i zabrać ze sobą cieplejsze ubrania na wieczór. Udaliśmy się na obiad, aby tradycyjnie skosztować pyszną rybkę. Powrót do domu zaplanowaliśmy tuż po zachodzie słońca. Niestety okazało się, że nagłe pojawienie się chmur pokrzyżowało nasze plany i pięknego zachodu słońca nie było. W Koszalinie na stacji benzynowej tuż po godzinie 19-tej wypiłam z mężem kawę, nakarmiłam dzieci i ubrałam je w luźne swobodne rzeczy, aby wygodnie im było kiedy pójdą spać. W przypadku Kacperka był to bodziak z krótkim rękawem, natomiast Gabi miała ubrane wygodne leginsy oraz t-shirt. Podróż pomimo sporych opadów deszczu przebiegła bezproblemowo. Kacper zasnął jeszcze w Koszalinie i obudził się dopiero w domu kiedy wyciągałam go z fotelika. Wypił mleczko i spał prawie do godz. 7 rano. Gabrysia była bardziej wytrwała i zasnęła na godzinę przed naszym przyjazdem. Myślałam, że po przebudzeniu wpadnie w histerię ale ona również grzecznie spała całą noc. Podróż powrotna zajęła nam nieco ponad 4 godziny. 

Wiadomym jest, że gdybyśmy mieszkali zdecydowanie dalej taki wyjazd zwyczajnie nie miałby sensu i z pewnością byśmy wybrali podróż nad jezioro.

Jak się przygotować do takiej podróży i odpowiednio spakować? 

Najważniejsze jest pozytywne nastawienie i dużo uśmiechu na twarzy. W końcu jedziesz tam na kilka godzin a nie na zaplanowane wakacje. Ja spakowałam dwie mniejsze torby. W jednej miałam wszytko to, co potrzebne było nam na plaże, w drugiej ubrania i buty na zmianę. Taki system dobrze się sprawdza kiedy twoją szafą i garderobą jest twój samochód. Wszystko masz pod ręką i niczego nie musisz szukać. Sama byłam zdziwiona jak szybko poszło nam „ogarnięcie się po plaży”. 

Co ze sobą zabrać na taki wypad? 

Przede wszystkim to, co jest absolutnie konieczne i zajmuje mało miejsca.  W naszym przypadku są to :

namiot plażowy dla dzieci, mata plażowo-piknikowa od spodu pokryta folią termiczną, która zapewnia doskonałą izolację od podłoża, torba izolacyjna która utrzymuje stałą temperaturę w której mieliśmy kanapki oraz napoje, kilka zabawek typu dmuchana piłka, łopatka czy foremki, ręcznik kąpielowy, kocyk, kremy z filtrem, nakrycie głowy dla dzieci. I tu zdecydowanie polecam bawełniane chustki.  

Może na pierwszy rzut oka  taka wyprawa wydaje się męcząca i bezsensowna, ale w rzeczywistości to wspaniała przygoda, którą na długo zapamiętamy.

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

 Mama: sukienka Unisono

Gabrysia: kostium kąpielowy reserved , chustka na głowę h&m

Kacper: chustka,czapka, bluzki h&m szare spodenki dresowe zara klocki odkrywcy fisher price

Na spontanie...czyli jednodniowy wypad nad morze

by Magda Korzeniowska



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *